Laudacja pożegnalna na cześć śp. Barbary Sobeckiej
Żegnamy dziś Panią Barbarę Sobecką, osobę, która kreowała kulturowy i społeczny wymiar miasta i gminy Więcbork.
Zadajmy sobie pytania o to:
- Kim była Pani Barbara Sobecka jako pracownik i społecznik?
- Czym charakteryzowała się jej osobowość ?
- Co dla nas zrobiła i co pozostawiła odchodząc?
Ad. 1. W wieku 32 lat podjęła pracę w Domu Książki zlokalizowanym przy Rynku w Więcborku. Stanowił on filię „Państwowego Domu Książki” w Bydgoszczy. Pracowała tam od 1970 roku do 1991 r. kiedy przeszła na emeryturę, choć zajmowała się zawodowo i społecznie księgarnią do 2003 roku. Był to czas przemian ustrojowych i ekonomicznych w Polsce. Zmieniające się gospodarczo realia sprawiły, że lokal, który zajmował Dom Książki trafił w ręce prywatne i został przekształcony w sklep zabawkarski i sportowy, a potem odzieżowy.
W latach 1978-1991 należała do ścisłego grona animatorów wydarzeń przywracających i utrwalających historyczne i kulturowe tradycje miejscowej społeczności. Jako wiceprezes Klubu Miłośników Książki istniejącego przy Kujawsko-Pomorskim Towarzystwie Kulturalnym w Bydgoszczy realizowała organizacyjnie i koncepcyjnie szereg wydarzeń literackich i kulturalno-oświatowych. Jednocześnie przy owym klubie wyłoniła się sekcja rękodzielnicza, która przyjęła nazwę Koła Hafciarskiego „Igłą Malowane”. Jego członkowie podówczas w liczbie ponad trzydziestu osób, odbywały spotkania pierwotnie na zapleczu księgarni, którą kierowała Pani Basia Sobecka. Następnie miejsca na spotkania hafciarek udzieliła Pani Felicja Altman kierownik w Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej w Więcborku, która ściśle współpracowała z Panią Sobecką. Pani Basia przejęła kierownictwo nad klubem i kołem hafciarskim w 1985 roku i oficjalnie przewodniczyła mu do 1991 roku.
Była radną przez dwie kadencje począwszy od 1984 roku, co sprzyjało wsparciu wielu inicjatyw kulturalno-oświatowych w życiu miasta. Laureatka licznych nagród przyznanych jej przez władze lokalne, wojewódzkie i centralne za działalność kulturalno-oświatową i prospołeczną .
- Czym charakteryzowała się jej osobowość
Oferta domu książki którym kierowała Pani Basia Sobecka zawsze była bogata i wszechstronna. To u pani Basi, jako uczennica szkoły średniej kupowałam pierwsze książki naukowe z zakresu etnografii i etnologii, geografii i historii, z których korzystam do dziś. Zaspokajała potrzeby czytelników różnych specjalności. Świadczy to o wysokich kompetencjach bibliotekoznawczych, profesjonalizmie i wszechstronności Pani Basi. Wyrażała tym samym wiarę w wysokie kompetencje lokalnych odbiorców, w miejscowości znajdującej się przestrzennie na peryferiach wielkomiejskich centrów kultury. Pod tym względem oferta nie ustępowała poziomem księgarniom w dużych miastach.
Pani Barbara wspominała wielokrotnie w rozmowach ze mną, że ścisła współpraca z Panią Wandą Kindą w latach 1978-1991, to był najświetniejszy okres Koła Hafciarskiego „Igłą Malowane”, ponieważ już nigdy potem nie skupiało ono tylu osób (ponad 30) ukierunkowanych na odtwarzanie wzornictwa krajeńskiego. Z biegiem lat wzory zapożyczone ze Złotowa za sprawą Wandy Kindy, Zofii Cybulskiej i Jadwigi Domańskiej pod koniec 1978 roku zaczęły ewoluować, co sprawiło, że ukształtowała się Więcborska odmiana haftu krajeńskiego. Pani Basia oddawała hafciarkom swoje uzdolnienia organizacyjne, począwszy od użyczenia zaplecza księgarni, przez organizowanie wystawy „Więcbork to Krajna” na obchody 600-lecia lokacji miasta w 1983 roku. Dalej, na zdobywaniu środków na wystawy i inne imprezy wspomnianych 30 hafciarek, które skupiały się wokół zadania zaszczepienia wzornictwa krajeńskiego na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Barbara Sobecka oddawała im to do czego była szczególnie predysponowana, a więc ułatwianie i organizowanie warunków dla działalności kulturalnej. Panią Basię i hafciarki łączyło poczucie solidaryzmu w misji grupowego wysiłku wszczepiania w społeczną i kulturową tkankę miasta tradycji polskich uwidaczniających się we wzorach krajeńskich. Była to niebagatelną sprawa, ponieważ na tzw. Ziemiach Odzyskanych wyniszczonych kulturowo i społecznie przez zaborcę trudno było przesiedleńcom oraz zasymilowanym autochtonom wskazać, poza gwarą, znaki polskiej kultury tych ziem.
Pani Basia miała także szczególną zdolność nadawania splendoru nawet małym wydarzeniom kulturalnym, a te wielkie nigdy nie przytłaczały jej tak, żeby zdominowały jej silny i stabilny charakter. Pani Basia zawsze była sobą: skromna i elegancka, rzeczowa i bezpośrednia, broniąca tych, których inni opuszczali lub tych, którzy mieli inne zdanie niż reszta . Starała się ochronić tych, którzy po rozłamie w kole lojalnie pozostali przy niej. Z jednej strony unikająca rozmów na temat nadanych jej wyróżnień, odznaczeń i nagród (nie chciała być posądzona o pychę), ale jednocześnie zachowała poczucie własnej wartości i godności, nie budowała ich na opiniach ludzi, zwłaszcza tych, którzy nie doceniali efektów i stylu jej pracy, a tacy też byli czyniąc cierpkim niejeden jej sukces.
- Co dla nas zrobiła i co pozostawiła odchodząc?
Wyjątkowość Barbary Sobeckiej polegała na podjęciu najmniej cenionego wymiaru sukcesu – organizację imprez, wystaw, spotkań autorskich itp.. Szczęśliwie wzięła na siebie to, co inni uważają za służebne zadanie względem tych, którzy wychodzą na scenę i zbierają oklaski. Przekaz jest czytelny, jeśli znamy jej biografię i codzienne zachowania, to dojdziemy do konkluzji, że była rozczarowana brakiem wdzięczności ze strony niektórych więcborczan. Ale swym zachowaniem dała wyraz pokorze, która nie niszczy tego co jest autentyczne w człowieku. Być pokornym znaczy być sobą – wydaje się, że taka była jej dewiza, kiedy wszystko co zrobiła wraz z podlegającymi jej osobami z koła hafciarskiego. którym kierowała zaczęło się rozsypywać w latach 90. XX w. i z początku lat dwutysięcznych. Wówczas wydawało się, że czas haftu krajeńskiego minął bezpowrotnie. A jednak tak się nie stało. Istnieją ludzie, także młodzi, którzy przejęli pałeczkę realizacji dzieła, które ma dziś już ponad 110 lat. Każdy z nas może mieć udział we wspólnym dziele. To prawda, że trudno się wybić jednostkom, ale życie społeczne nie potrzebuje jednostek, by je wynosić na szczyt, ale chodzi o to jak wyzbyć się egoistycznych celów, aby powstało wspólne, egalitarne dzieło w formie ocalonej tradycji czy zrzeszania się dla realizacji wspólnego celu, ponad drobnymi animozjami.
Kończąc już mowę, która zaledwie musnęła portretu Barbary Sobeckiej chciałabym zwrócić uwagę, że sylwetka Pani Basi idącej codziennie pieszo prawie 2 kilometry do pracy i z powrotem wpisała się w miejski krajobraz Więcborka jako stały składnik pejzażu. Krótkie rozmowy z nią w tzw. przelocie i jej badawcze, uważne spojrzenie sprawiało, że czas na chwilę się zatrzymywał i byłam tylko ja i ona poza szalejącą karuzelą zwaną życiem.
Pani Basia była realistką i „marzycielką” potrafiła te dwa bieguny rzeczywistości zbliżyć do siebie. Zapamiętajmy ją jako współtwórczynię życia społecznego i kulturalnego Więcborka. Czwartą z kolei antenatkę wzornictwa krajeńskiego w Więcborku, obok Wandy Kindy, Zofii Cybulskiej i Jadwigi Domańskiej. Choć opuściła nas, winniśmy włączyć ją w obszar społecznej pamięci mieszkańców Więcborka. Cześć jej pamięci!
Prof. dr hab. Dorota Angutek
Zielona Góra, 16-17.02.2023 r.
* Na podstawie wywiadów udzielonych przez B. Sobecką w sierpniu 2019 r. i 23.10.2020 r. w Więcborku.




